KAROLINA BREGUŁA I Don’t Cry over Sculptures, lokal_30, Warsaw, 11th April-30th May 2015


Karolina Breguła
Ja po rzeźbach nie płaczę

otwarcie: sobota, 11.04.2015, 19.00
śniadanie z artystką: sobota, 30.05.2015, 12.00–14.00
wystawa do: 30.05.2015
godziny otwarcia galerii: środa–piątek 12.00–18.00, sobota 11.00–15.00

Niełatwo zrozumieć Karolinę Bregułę. Artystka od wielu lat poddaje refleksji sztukę – jej status, społeczny odbiór, komunikatywność. Jak przyznaje, jej działalność artystyczna zasadza się na ciągłym poszukiwaniu sensów. Pytanie o sens dotyczy zarówno samych dzieł, jak i sensu twórczości, produkcji oraz ewentualnej nadprodukcji. Jak wielu znamy artystów, którzy jawnie zadają to oczywiste, choć jednak dość krępujące pytanie? Choć mit romantycznego twórcy przez wielkie „t” oraz awangardowego innowatora wypiera ponowoczesny zbieracz i interpretator dzieł przeszłości, autorom wciąż trudno zdystansować się do własnych działań.

W roku 2007 powstaje “66 rozmów o współczesnej sztuce”, o których Breguła pisze na swojej stronie: “Cykl 66 wywiadów z osobami zawodowo niezwiązanymi ze sztuką, na temat odbioru dzieł współczesnych artystów”. I dodaje: “Praca ma być narzędziem służącym artystom do rozpoznawania gustów swoich odbiorców”. Sarkazm czy próba znalezienia sensu w działaniu? Poradnik „jak tworzyć, żeby zostać zrozumianym”, czy raczej eufemiczna forma wyrażenia tego, o czym wszyscy wiedzą, tylko boją się powiedzieć na głos? W sukurs, pozornie, przychodzi zainicjowane w 2010 roku internetowe Biuro tłumaczeń sztuki. To jeden z odważniejszych projektów Breguły, która zamiast tworzyć własne „artefakty”, zakłada agencję zajmującą się wyjaśnianiem istniejących dzieł. Zaprasza do współpracy grupę reprezentantów różnych zawodów, którzy odpowiadają na prośby o wyjaśnienie znaczenia przeróżnych prac. Wszystkie te tłumaczenia łączy jedno – odbiegają od oficjalnych interpretacji jakie znamy z katalogów wystaw i instytucjonalnych ulotek. Co ważne, każdy internauta może dodać własną interpretację danego dzieła, tym samym współtworząc sieć tłumaczeń.

W swojej pracy z tekstem artystka idzie jeszcze dalej. W 2012 roku odbywa się z jej inicjatywy konferencja performatywna Formy przestrzenne wobec katastrofy, po której następuje wydanie książki pokonferencyjnej Formy przestrzenne jako centrum wszystkiego zawierającej teksty wystąpień uczestników analizujących rzeźby powstałe w latach 60. i 70. w Elblągu w ramach Biennale Form Przestrzennych. Interpretacja ta jest o tyle osobliwa, że każdy z autorów reprezentuje inną dziedzinę – biologię, neurologię, fizykę czy matematykę. Całość okazuje się być bezprecedensową próbą spojrzenia na dzieła sztuki jako na obiekty niosące również przekaz pozaartystyczny, obiekty żywe i ciekawe, mające więcej niż tylko jeden intelektualny i historyczno-sztuczny wymiar. Breguła odwraca uwagę widza od znaczenia dzieł sztuki, by skupić się na rozważaniach dotyczących materialności obiektów i ich cech fizycznych.

Projekt ten, jak się zdaje, zbliża nas do istoty twórczości Karoliny – żadna z jej prac, a w szczególności tych związanych z tekstem i interakcją, a także prac wideo, nie prowadzi nas wprost do „przesłania”. Paradoksalnie, Breguła usiłując tłumaczyć sztukę podąża ścieżką niejednoznaczności, co zauważyła również prof. Maria Poprzęcka interpretując mockument “Fire-followers” z 2013 roku: “Spokojna i poważna narracja filmu jest myląca, długo możemy ulegać wrażeniu, że to ciągle socjologiczny zapis, osobliwy, ale jednak zapis. Tymczasem coraz bliżej jesteśmy granic absurdu, jak w ośrodku tresury psów, uczonych „wyczuwania sztuki” po zapachu terpentyny, kleju, farby (to wszystko łatwopalne materiały). Wątpliwości rozstrzyga szokująca scena w morskim akwarium – elokwentna przewodniczka prezentuje drapieżne mureny […], z którymi sąsiadują zatopione w wodzie czołowe dzieła rosyjskiej awangardy. Bregule nie jest żal unicestwionych dzieł. Wręcz przeciwnie, fascynuje ją moment zniszczenia, który daje możliwość zmiany – niekoniecznie odbudowy, ale zmierzenia się z sytuacją „po””.

Ja po rzeźbach nie płaczę – deklaruje. Ten namysł nad istotą dzieła sztuki, mimo woli prowadzi do niedawnych wydarzeń z Muzeum Niniwy w Mosulu, gdzie grupa bojowników ISIS zdewastowała starożytne posągi. Czy warto rozpaczać po czymś co reprezentuje przeszłość? Czy obiekt ułatwia czy też utrudnia nam opowiedzenie historii? Czy fizyczny aspekt dzieła stanowi o jego wartości? Kazimierz Malewicz w tekście “O muzeum” z 1919 roku opowiadał się za zniszczeniem sztuki dawnej. Jego zdaniem, może to pozwolić sztuce rozwijać się: “Życie wie, co robi, i jeśli dąży do zniszczenia, nie należy mu przeszkadzać, bo powstrzymując je zamykamy drogę do początku nowego życia, które rodzi się w nas. Po kremacji zwłok pozostaje jeden gram popiołu, a zatem tysiące cmentarzy dałoby się zmieścić na jednej aptecznej półce. Możemy poczynić ustępstwo na rzecz konserwatystów i pozwolić im spopielić wszystkie poprzednie epoki, skoro są martwe, oraz założyć aptekę”.

Fotografia “Ulica” to zainscenizowana historia “The More the Better” – notorycznie psującego się dzieła Nam June Paika z kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Seulu, które prawdopodobnie czeka w najbliższym czasie instytucjonalne unicestwienie. Breguła uważa, że poprzez rozmontowanie instalacji i złożenie jej w magazynie muzeum uwolni się ją od dawnych znaczeń i pozwoli jej odnaleźć się w aktualnej rzeczywistości. Kwestie nowego spojrzenia na historyczne dzieła powracają, kiedy oglądamy zdjęcia z cyklu Historie sztuki. Losy uszkodzonych dzieł stają się pretekstem do opowiedzenia o nowym życiu uśmierconych obiektów. Artystka przywołuje “Fettecke” Josepha Beuysa z 1982 – bryłę masła, umieszczoną w rogu pomieszczenia w Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie, sprzątniętą przypadkowo przez pracownika, meteoryt z “La nona ora” Maurizio Cattelana, usunięty z rzeźby przez posła Tomczyka w akcie protestu przeciwko wymowie dzieła czy starte przez sprzątaczkę plamy będące częścią pracy “When it Starts Dripping from the Ceiling” Martina Kippenbergera. Sam akt dewastacji dzieła sztuki Breguła widzi jako rodzaj interakcji, działania performatywnego, które w nowoczesnym muzeum być może powinno być dopuszczalne.

Karolinie Bregule nie brakuje przewrotności – w jednej z ostatnich prac, krótkim dokamerowym performansie, artystka z szelmowskim uśmiechem, rozkoszując się każdą chwilą zniszczenia, powolutku doprowadza do nieuchronnego rozbicia starej cukiernicy, obiektu, który może istnieć, ale równie dobrze może go nie być. Babcia nie byłaby zadowolona, tyle wspomnień wiązało się z tym przedmiotem!

_______________

Karolina Breguła
I Don’t Cry over Sculptures

opening: Saturday, 11.04.2015, 7pm
breakfast with the artist: Saturday, 30.05.2015, noon-2pm
exhibition until: 30.05.2015
gallery opening hours: Wed-Fri noon-6pm, Saturday 11am-3pm

Karolina Breguła has pursued a reflection on art for many years, focusing on its status, social reception, communicativeness. The artist explains that her practice consists in a constant search for senses. The question about sense relates both to the works themselves and to the sense of creative practice, artistic production and potential excess.

Breguła comments on her work “66 Conversations about Contemporary Art” from 2007: “A record of my 66 interviews with people who are not professionally connected with art, devoted to the way they perceive works by contemporary artists. This work is to help artists to recognise the tastes of their audiences.” Is it sarcasm or an attempt to locate the sense of an activity? Is it a guide to creative work that can be easily understood, or rather a euphemistic form of expressing something that everybody knows about but is afraid to say it out loud? A seeming support is offered by the online “Art Translating Agency”, initiated in 2010. It is one of the boldest projects by Breguła, who opens an agency that explains the meaning of existing works instead of creating works of her own. The artist invites a group of representatives of different professions to collaborate – these people respond to requests that relate to the meaning of various works. All “translations” have a common denominator – they depart from official interpretations that can be found in exhibition catalogues and institutional brochures.

This project appears to bring us closer to the essence of Breguła’s art – none of her works, especially those that embrace text and interaction, nor video works, “conveys” any message. Paradoxically, in her attempts to explain art, Breguła follows the path of ambiguity, as remarked by Prof Maria Poprzęcka in her interpretation of the mockumentary “Fire-Followers” from 2013: “The calm and serious narration of the film can lead us astray, for a long time we can stay under the impression that it is a sociological record, a peculiar one, but still a record. In reality, we are getting closer and closer to the borders of absurdity, like in a dog-training centre where dogs are trained to “sense” art by the smell of turpentine, glue, paint (all highly flammable materials). All doubts disappear in the shocking scene in a marine aquarium – an eloquent guide shows predatory moray eels …, among which, plunged in water, we can see the leading works of the Russian avant-garde.” Breguła does not feel sorry about the destroyed works. On the contrary, she is fascinated by the moment of destruction, which is a promise of a change – not necessarily a reconstruction but a confrontation with the situation “after.”

“I don’t cry over sculptures” – she declares. Much by way of coincidence, her reflection on the essence of the work of art brings to mind the events in the Nineveh Museum in Mosul, where a group of ISIS militants devastated ancient statues. Is it worth crying over something that represents the past? Do objects make it easier or more difficult to tell history? Does the physical apsect of the work determine its value?

The photograph Street is a staged story of “The More the Better”, Nam June Paik’s work from the Museum of Modern Art in Seoul, which keeps on breaking down and is probably due to be destroyed by the institution. Breguła believes that by disassembling the installation and depositing it in its storage space the museum will release the work from the burden of former meanings and allow it to find its place in the modern-day reality. The question of a new perspective on historical works return in the photographs from the cycle Histories of Art. The stories of damaged works offer a pretext to recount the new life of dead objects. The artist refers to “Fettecke” by Joseph Beuys from 1982 – a block of butter located in a corner of a room at the Academy of Fine Arts in Düsseldorf and disposed of accidentally by a museum employee, the meteorite from Maurizio Cattelan’s “La nona ora”, removed from the sculpture by Polish MP Witold Tomczak, who wanted to protest against the meaning of the work, or stains – forming an integral part of the work – wiped by a member of the cleaning staff off Martin Kippenberger’s “When It Starts Dripping from the Ceiling”. Breguła considers the act of devastating art as a kind of interaction, a performative activity, which should be allowed in a modern-day museum.

Breguła’s approach can sometimes get really perverse – in one of the newest works, a performance for camera, the artist delights with a wicked smile in every single moment of slowly destroying an old sugar-bowl, an object that might exist but might as well not be there at all. Grandma would not be happy about this, so many memories were attached to that object!

lokal_30
Wilcza 29a/12
V piętro / 5th floor
Warszawa

ZAPRO_1 copy