Michal Suchora o FILIPIE BERENDCIE:::2007
Filip Berendt Wizyta

Bohaterowie głośnego niemieckiego filmu Edukatorzy wkradali się do domów majętnych ludzi, by przez pozostawienie śladu swojej obecności uświadomić właścicielom, jak niepewne i nietrwale jest szczęście, które ci zdołali sobie z pomocą systemu kapitalistycznego zbudować. Przestawianie sprzętów, niepokojące, niefunkcjonalne kompozycje układane ze zgromadzonych w „odwiedzanym” domu przedmiotów, mebli itp. miało na celu wyedukowanie moralne “bourgois”, unaocznienie, że szczęście nie zawsze zaklęte jest w przedmiotach zbytku, wytwornych wnętrzach i luksusowych sprzętach.

Filip Berenedt, autor projektu Wizyta przyjął odmienną strategię. Co prawda tak jak “edukatorzy” odwiedza domy nieznajomych pod ich nieobecność, szpera w ich prywatnych rzeczach, myszkuje, przestawia, burzy ustalony porządek, ale jego celem nie jest narzucanie żadnej filozofii czy światopoglądu. Berendt, nie poznawszy uprzednio mieszkańców danego domu czy mieszkania, odtwarza ich portret pamięciowy „zapisany” w znalezionych tam przedmiotach, w sposobie organizacji przestrzeni, w jego proksemice. Jego działanie jest polemiką z tak modnym w erze społeczeństwa konsumpcyjnego pytaniu „Być czy Mieć?”. Artysta w swych fotografiach zdaje się proponować trzecią drogę – „Być i Mieć”. Jest to bardzo odważna teza, obalająca idealistyczne założenie o tym, że „nie szata czyni człowieka”. Tworzone przez Berendta kompozycje to portrety, na których nigdy nie pojawia się główny bohater – portretowana osoba. Zaludniają się za to sprzęty codziennego użytku, banalne, a tak wiele o nas mówiące.
M.S.
tekst do wystawy
lokal_30, styczeń-luty 2008
